czwartek, 15 kwietnia 2010

gruszki

z Portugalii...

przeczytajcie to głośno: gruszki z Portugalii...

i jak brzmi?

poezja?

kupione w "owadzim "sklepie...:)


był jeszcze ananas z Ekwadoru

i mango z Brazyli...

egzotyka na ręki wyciągnięcie...nieprawdaż :)

...

był też czosnek....

z Chin ...

8 komentarzy:

Marysia pisze...

Uwielbiam gruszki, bez wzgledu na ich pochodzenie :)

ania konieczna pisze...

hm dlaczego owadzim???
i tak... ta egzotyka zawsze mnie zachwyca ;)

cynka pisze...

:0

"owadzim" , bo w Biedronce :)))

hendMejdBajKejt pisze...

hmm... zapachniało mi latem... gruszki, Portugalia... uwielbiam :-)

mamami pisze...

Cynko takie gruszki niezmiennie kojarzą mi sie najcudowniejszym love story w historii kina. Wiesz z którym? jak zgadniesz będzie nagroda :)

Anna pisze...

Dawno nie jadłam gruszek... ale teraz mam apetyt na truskawki! Jutro jadę na weekend do Motyla, zapowiedziałam mu, że z tytułu kobiecych dni należy mi się przynajmniej jedna zachcianka - i wybrałam truskawki na jutrzejszą kolację! :)

cynka pisze...

narobiłam apetytu ? :)))

Mamami- "Miasto aniołów"?

mamami pisze...

Cynko nagroda jest Twoja. Podaj adresa na maila :)